Menu

Lokalizacja: Strona główna >> Klasyka

Klasyka

Było ich kilka i uwierzcie lub nie, bez nich naprawdę ciężko byłoby dotrwać do końca. W końcu zespół ponownie pojawił się na scenie i zagrał to, na co czekałem niecierpliwie. „Before I Forget” zagrali po prostu fantastycznie, aż brakuje mi słów, żeby to opisać. Ich gra na żywo w żadnym stopniu nie odbiega od studyjnych utworów, ba, dużo więcej energii daje właśnie koncertowe wykonanie większości piosenek. W końcu pojawiła się pierwsza piosenka z nowej płyty „All Hope Is Gone”. Było to „Sulfur”, które także na żywo sprawiło na mnie dużo większe wrażenie. Nie pamiętam dokładnie (wyczerpanie fizyczne było tak wielkie, że szczegóły niektóre wprost musiały uciec z głowy), w trakcie której piosenki miało to miejsce, wydaje mi się jednak, że właśnie podczas „Sulfur”, Sid Wilson (DJ) wszedł na rusztowanie ustawione z boku sceny i z góry obserwował publiczność. To zachowanie zapadło mi w pamięć szczególnie, mimo iż znane mi były wcześniej podobne fakty z jego występów na scenie. Podobnie tutaj, na scenie było go pełno, a przy swoich gramofonach był tylko wtedy, kiedy zmuszała go do tego ich obecność w danej piosence. Jako kolejne zaprezentowane zostało „The Blister Exists”, pełne energii z charakterystycznym „Can you feel this? I’m dying to feel this”. Można powiedzieć, że ten zwrot podsumowuje cały koncert, który okazał się taki niesamowity, że warto dla niego było poświęcić bardzo wiele, by „to poczuć”. Jako kolejna została zagrana najspokojniejsza piosenka całego przedsięwzięcia, „Dead Memories” z najnowszej płyty. Pozwoliła nieco odetchnąć, na dodatek po niej nastąpiła krótka przerwa. A po niej kolejny utwór, na który z niecierpliwością czekałem, „Left Behind”.

Tagi: muzyka